Wszyscy jesteśmy oceniani, czyli jak sobie radzić z oceną

with Brak komentarzy

wszyscy jesteśmy oceniani

Wszyscy jesteśmy osądzani.  Wszyscy jesteśmy oceniani.

I wszyscy oceniamy i osądzamy.

Homo sapiens, (..) nie jest produktem skończonym, codziennie ewoluuje,  w kierunku, który wybiera świadomie, albo w kierunku, który narzuacją mu prawa doboru. I ocenianie i osąd są niezbędnym elementem naszej ewolucji.

scenka

Jest wtorkowy lancztajm, siedzę w warszawskiej, wegańskiej knajpie. Jest stylowo. Na stolikach – żonkile w wazonach ze słoików. Lemoniada z ekologicznych, niepryskanych i niewoskowanych cytryn na stoliku obok, również podana w słoiku. Oczywiście bez grama cukru, „w naszej restauracji zrezygnowaliśmy z używania cukru, na korzyść zdrowych zamienników”. W restauracji głównie brodaci mężczyźni i szczupłe kobiety. Przy stoliku pod przeciwległą ścianą zaplątał się jeden facet w garniturze… Widocznie, Ci z korpo też żywią się wegańsko i ekologicznie. Gość ma brodę, więc się wpisuje w schemat. Nadaje się na gościa takiej knajpy. Taki to mamy warszawsko-wiosenno-wegański klimat.

Czy już wymalowałaś / wymalowałeś sobie ten obraz głowie?

„Phi, Warszawka” „Stolyca”, „Hipsteriada”, „Weganie zjadają jedzenie mojego jedzenia”, „Mogę zjeść jeden posiłek bezmięsny tygodniowo, ale żeby tak przez całe życie? Jacy oni biedni!” „To silenie się na »powrót do korzeni«, z tymi słoikami. Za moich czasów hipsterzy pili z musztardówek, a nie ze słoików”.

A może coś takiego?

„Boże, w jakiej ja dziurze żyję. W restauracji za na rynku jedyna wegańska potrawa, to frytki i to tylko wtedy, kiedy wcześniej na tym samym oleju nie usmażą schabowego”., „Chciałabym się wyrwać z tego zaścianka, gdzie na święta zabija się i zjada całego prosiaka dla ośmioosobowej rodziny”, „Dlaczego ja nie żyję tak światowo, jak w Warszawie? Ciekawe miejsca, knajpy, szczęśliwi ludzie, to jest życie!”

A może coś takiego?

„Jakaż to wieś, ta Warszawa! Oni zatrzymali się w średniowieczu i nie zauważyli, że weganizm jest już passe, powinni już dawno otworzyć frutariańską knajpę. Nie mają ani jednego baru wodnego. Gdzie oni piją czystą, prawdziwą wodę, przecież nie z kranu, ani nie z plastiku! W Paryżu i Dubaju wiedzą jak przyjmować gości i jak iść z duchem czasu. Wyjeżdżamy, przecież w tym mieście nie ma w ogóle warunków do normalnego życia”.

Widzisz już ten schemat?

Trzy opinie – trzy oceny – trzy osądy i Twój czwarty, bo przecież masz już swój, prawda?

To, co robisz, kiedy czytasz opis scenki, to natychmiast filtrujesz go przez siebie i oceniasz, jak Ty się z tym masz, jak Ty się odnajdujesz w wegańskiej knajpie.I wiesz, że robisz to od zawsze.

Poranna seria osądów i ocen mająca początek przed lustrem we własnej łazience jest tylko skromną grą wstępną do tego, co czeka Cię przez cały dzień.

Oceniasz i podlegasz ocenie. Stale.

Mój i twój przodek żyjący w dżungli lub w jaskini, też stale oceniał i osądzał, i sprawdzał i badał — czy to, co widzi lub to, co słyszy jest czymś,co będzie służyło jego przetrwaniu, czy będzie prowadziło go ku zagładzie? Zdrowy osąd i ocena służyły przetrwaniu gatunku i ewolucji.

Oceniasz i podlegasz ocenie, aby przetrwać?

Ewolucja trwa. Proces ewolucji jeszcze się nie zakończył. Homo sapiens, jakiego znamy nie jest produktem skończonym. Codziennie ewoluuje.  Albo w kierunku, który wybiera świadomie, albo w kierunku, który narzuca mu natura i jej prawa doboru. I ocenianie i osąd są niezbędnym elementem naszej ewolucji. Na szczęście oceniamy i na dzięki Bogu jesteśmy oceniani.

Świat bez osądów i ocen nie może zaistnieć.

Jeszcze pół roku temu nie pomyślałabym, że to właśnie ja mogłabym napisać to zdanie.

Jeszcze pół roku temu, na dźwięk jednej padającej w mojej obecności oceny mój mąż szedł zrobić sobie popcorn, a córka rozstawiała stolik sędziowski z punktacją. Świat wokół przestawał istnieć, aby obejrzeć kolejną wersję walki białego anioła prawdy, jednorożca, chroniącego uciśnionych z tymi złymi, którzy śmieli się ocenić kogokolwiek w obecności świętego. Walczyłam z każdą oceną, którą usłyszałam. Niezależnie od tego, czy padała z ust osoby bliskiej, czy obcej. Nadawałam tej ocenie, ocenę, – że jest zła (oczywiście ☺), wpadając we własne sidła i oceniając.

Tak było do niedawna. Co zmieniło się od tego czasu? Walka niesie ze sobą element wydatkowania energii. A ja potrafiłam walczyć mocno, długo i do upadłego. Ta walka zaś nie miała kompletnie sensu. Pewnego dnia zaczęłam się zastanawiać, czy gdziekolwiek jest taka prawda, takie życie, w którym nie ma ocen. I jakie warunki muszą być spełnione, żeby oceny wyeliminować w ogóle.

Uwierzyłam i zaakceptowałam, że nie ma świata bez ocen.

Moje i Twoje życie upływa na  ocenianiu,osądzaniu i nadawaniu znaczenia faktom, ludziom, zdarzeniom. Nadajemy znaczenia, żeby podjąć decyzję, czy przyjmujemy: fakt, człowieka, zdarzenie, jako coś, co służy naszemu przetrwaniu czy mu zagraża.

Oceną jest powiedzenie o sobie – jestem stara, brzydka i gruba. I oceną jest powiedzenie – jestem piękna, zgrabna i młoda. Obie oceny są nadaniem znaczenia dla rzeczywistości, która dotyczy nas w danej chwili. I nasz mózg potrafi sobie odpowiedzieć na pytanie, co służy przetrwaniu i to będzie podtrzymywał jako wartościowe.

Paradoks: jestem gruby / gruba – służy przetrwaniu, bo organizm magazynuje zapasy, a dzięki nim ma wyższe szanse na donoszenie ciąży i wychowanie potomstwa. Nadmierna waga służy przetrwaniu, na poziomie mózgu gadziego, ale spróbujcie to wytłumaczyć korze nowej atakowanej obrazami szczupłych ciał z „zewnętrznych ośrodków opiniotwórczych”.

I konflikt wewnętrzny gotowy.

Wracając do ocen. Na każdym kroku przepuszczamy naszą codzienność przez filtr własnych doświadczeń, wierzeń, środowiska i wychowania (wszystko to pozyskaliśmy w kontaktach z innymi ludźmi, którzy dysponowali własnym zestawem doświadczeń, wierzeń itp. i też nie został im zesłany z nieba, tylko przejęli go od swojego otoczenia itd. itd.) Dzięki temu każdy z nas jest absolutnie unikalny i wyjątkowy. Dzięki temu tak pięknie się różnimy, możemy się od siebie uczyć, a każdy kontakt z innym człowiekiem jest okazją do nauki i rozwoju. Oceniamy innych i jesteśmy oceniani.

Żyjemy oceniając i jesteśmy łasi ocen.

Czekamy na pochwały, na miłe słowa, na to, że ktoś będzie nas lubił, cenił, czyli w jego ocenie będziemy coś dla niego warci (pieniądze, urodę, intelekt, miło spędzony czas). Wtedy też jesteśmy oceniani. Nie chcemy tylko oceny, które nas deprecjonują i pomniejszają. Nie chcemy ocen, przez które czujemy się gorsi.

A przecież „pozytywna ocena” nie powoduje w nas zmiany, ale powoduje, że utrzymujemy stan „dowartościowywany”. „Negatywna ocena” wywołuje w nas „negatywne emocje”. Wywołuje coś, czego nie chcemy czuć. I może wywoływać zmianę, więc z punktu widzenia ewolucji „negatywna ocena” może mieć w pewnych warunkach wyższą wartość niż „pozytywna ocena”. Jeśli będzie służyć zmianie, która będzie dla nas ewolucyjnie korzystna. Wniosek z tego, że kiedy jesteśmy oceniani źle, to może mieć to dla nas o wiele bardziej korzystne implikacje.

Emocje są negatywne, tylko, dlatego że nadaliśmy im takie znaczenie. Ocena jest negatywna, bo nadaliśmy jej takie znaczenie.

Dlaczego nadaliśmy negatywne znaczenie? To temat na inny długi wpis. Ważne, że to, co mamy to świadomość, że mamy wybór, jakie znaczenia nadajemy ludziom, zdarzeniom, faktom.

Parafrazując klasyka:

„Jak żyć, panie premierze, jak żyć?”,

kiedy zewsząd otaczają nas oceny? Zaakceptować, że oceny i osądy są częścią naszej rzeczywistości. Że łatwo jest oceniać, bo od zawsze to robimy. Ciężko jest nie oceniać. Szczególnie kiedy jesteśmy oceniani. Przecież taki mały rewanżyk…

Co zatem robić? Zaakceptować, że oczekujemy od naszego otoczenia ocen, które nas wspierają, budują, dodają nam skrzydeł.

Zaakceptować, że nie wszystkie takie będą – to zwykła statystyka. Nie ma szans, żeby wszyscy jednakowo pozytywnie oceniali. Rozkład Gaussa jest brutalny. I najbardziej powszechny w naturze.

Przyjąć do wiadomości, że nie każda ocena na nasz temat, jest tym, co powinniśmy do siebie przyjąć. Bo ocena, jest przede wszystkim informacją o ferującym oceną.

Ciężko jest dawać informację zwrotną, o tym, co nas wspiera, a co nam przeszkadza. Nas – z naszej perspektywy, a nie z perspektywy człowieka, do którego tą informację niesiemy – o tym też będzie w innym wpisie.

Bo:

to, czym się dzielimy ze światem – wszystko to, czym się dzielimy ze światem, jest przede wszystkim informacją o NAS kierowaną do tego świata!

O tym, jak my chcemy, aby świat nas postrzegał.

Zaakceptuj, że ocena i osąd jest częścią Twojego życia.

Zaakceptuj, że potrzebujesz ich, aby się rozwijać.

Wybieraj i przyjmuj te oceny, które są dla Ciebie ewolucyjnie rozwojowe.

Nie pozwól ocenom rządzić Tobą i Twoim życiem.

Wszyscy jesteśmy oceniani? I co z tego?

Jak jutro rano powitasz swoje odbicie w lustrze?

To, w jakim kierunku się zmieniamy, zależy przede wszystkim od tego, czy chcemy. A potem zależy od kierunku, który wybieramy.

Kiedy ocena na Twój temat jest wyjątkowo bolesna lub trudna możesz pomóc sobie stosując praktykę autoempatii, do prowadzenia której w domowym zaciszu przygotowałam Poradnik “Autoempatia na wyciągniecie ręki” . U mnie działa!

Photo by NeONBRAND on Unsplash

Podziel się tym postem
  •  
  •  
  •  
  •  
Follow Siła Słuchania:

coach, mentor, trener

Nazywam się Joanna Andryszczak - Lewandowska, Jestem empatyczną coachinią i trenerką empatycznej komunikacji, czyli chodzącą empatią do kwadratu. Pomagam moim Klientom usłyszeć i wdrożyć w życie to, co najważniejsze dla ich rozwoju w życiu prywatnym i zawodowym.

Leave a Reply