Refleksja, czyli co ma kompot do wiatraka.

with Brak komentarzy

refleksja

Ostatnio przeczytałam, że powstała aplikacja, która zawiera skróty książek. Skróty są przygotowywane przez zespół specjalistów. Osoba zainteresowana pozycją po obejrzeniu dwóch stron tekstu ze skrótem jest w stanie określić, czy książka jest dla niej wartościowa, czy nie. Tyle tylko, że skrót jest mniej recenzją, a bardziej brykiem. Drogą na skróty, gdzie po przeczytaniu dwóch stron skrótu czytelnik nie musi sięgać po całość książki, żeby powiedzieć, że przyswoił z niej wiedzę. Oczywiście, taki czytelnik może podjąć decyzję o tym, że kupuje całą książkę i będzie ją czytał w całości. Nic mu tego nie broni, ale to co zawiera skrót całkowicie wystarcza do przyswojenia sobie wiedzy z takiej książki.

Na-tych-miastowo

Ta informacja, z całym szacunkiem dla postępu technologicznego – zmroziła mnie. Świat coraz szybciej gna w kierunku natychmiastowości. Teraz chcę i natychmiast dostaję. Coraz więcej serwisów oferuje usługę dostarczenia tego samego dnia dowolnej rzeczy zakupionej przez Internet. Przypomina mi się reklama Polaroid, która jest tak stara, że nie mogłam jej znaleźć w interencie. Wiecie jaka jest różnica między zdjęciami wykonanymi aparatem Polaroid a tymi wykonanymi zwykłym aparatem z kliszą? „Na tych wyglądasz na-tych-miastowo, a na-tych-wsiowo”. Ten proces zaczął się dawno temu i pogłębia się coraz bardziej. Wszystko ma być natychmiast. To, co mnie najbardziej przeraża, to fakt, że tracimy jedną bardzo ważną rzecz.

REFLEKSJĘ

Tracimy  skłonność do poddawania się refleksji. Świat otaczających nasz maszyn, urządzeń i aplikacji całkowicie WYCINA możliwość zatrzymania się i podjęcia decyzji. Dokonania świadomego wyboru. Zapominamy o możliwości zatrzymania się i zastanowienia się. Co ja robię, dokąd mnie to prowadzi i czy to jest w ogóle moja ścieżka? W coraz bardziej zautomatyzowanym świecie ma być łatwiej, lżej, przyjemniej i bez konieczności podejmowania trudnych decyzji i zajmowania sobie nimi głowy.

Wszędobylski bezrefleksyjny automatyzm

Nasz mózg też działa podobnie. Niektóre nasze działania są automatyczne, a niektóre się nimi stają w związku z ilością potwórzeń. Pamiętacie, kiedy pierwszy raz prowadziliście samochód? Kiedy jako młody kierowca  usiadłam po raz trzeci za kierownicą samochodu służbowego, żeby zawieźć swój zespół na spotkanie z klientem, mój ówczesny zastępca skwitował, to krótko: „Jaka cisza…, radio włączysz pewnie za jakieś dwa tygodnie.”

Miał rację. Po mniej więcej dziesięciu kolejnych dniach przełączanie biegów przestało być tak stresujące i mogłam spokojnie zacząć słuchać muzyki w trakcie jazdy samochodem. Śpiewanie dołączyłam po jakimś miesiącu. Po dwóch latach jeździłam samochodem, ucząc się  języka włoskiego z kursu na płycie CD. To jest dowód na to, że nasze wewnętrzne procesy stają się również coraz bardziej automatyczne.

No właśnie, czy poddawaliście REFLEKSJI czynności automatyczne?

Kiedy ostatnio to robiliście?

Dlaczego zawsze myjesz zęby prawą ręką?

Kiedy ostatnio Droga Matko zastanowiłaś się nad tym, dlaczego Twoje dziecko woli picie z czerwonego kubeczka?

Kiedy ostatnio Panie Menadżerze zastanawiałeś się nad tym, dlaczego Kowalski jako jedyny nigdy się nie spóźnia?

Dobrodziejstwa refleksji

REFLEKSJA daje możliwość weryfikacji i przemodelowania naszego działania, znalezienia nowej ścieżki, może nowocześniejszej, a może bardziej skutecznej. Zwróć uwagę, że refleksja daje możliwość zmiany dotychczasowego działania, które przestało Cię wspierać i zaczyna działać na Twoją szkodę. Paradoksem było dla mnie odkrycie, że badania wskazują, że refleksja – jest podstawowym i jednocześnie najczęściej ignorowanym etapem procesu uczenia się osób dorosłych.

Czy zastanawialiście się kiedykolwiek jaka jest różnica pomiędzy szkoleniem / warsztatem, na którym czegoś się nauczyliście a takim, z którego nic nie pamiętacie? Badania wskazują, że refleksja jest kluczowym elementem w trakcie uczenia się i tam gdzie brak refleksji, wiedza przez was „przelatuje” i niewiele z niej w Was zostaje. Refleksja wymaga czasu. Wymaga uwagi, odłączenia się na jakiś czas od rzeczywistości, umiejętności skupienia się, koncentracji. To chyba cztery najbardziej niedostępne „dobra” w zabieganym życiu pracowników, szefów, rodziców.

Jak znaleźć czas na refleksję?

Zaplanuj GO!

Tłumaczenie, „nie mam czasu” jest jednym z moich ulubionych do szybkiej podmianki na coś bardziej kostruktywnego. Za każdym razem, kiedy chcesz powiedzieć sobie „nie mam na to czasu”, zamień to na: „to nie jest moim priorytetem”. A pełnym zdaniem brzmiałoby to tak: „Nie jest moim priorytetem siedzenie i rozmyślanie, jak mogę uczynić swoje życie lepszym i lżejszym.” Naprawdę nie zależy Ci na lepszym i lżejszym życiu?

Ja wypracowałam sobie w ciągu ostatnich lat kilka strategii na to, aby miejsce na refleksję pojawiło się na stałe w moim życiu.

Refleksja w domu

Jedna rzecz, która u mnie na pewno działa, to refleksja na koniec dnia. Codziennie wieczorem po zgaszeniu światła. Czasami zanim zgaszę światło, wspieram się kartką papieru i czymś do pisania. Nie używam do tego nigdy komputera lub komórki. Pisanie na urządzeniu elektronicznym to inne pisanie, niż to przy użyciu ołówka, czy pióra.

Refleksja na początek dnia to czas na rozmyślanie najczęściej pod prysznicem, przelana kilkoma litrami gorącej wody. Czasami można zamienić refleksję kąpielową na refleksję w trakcie mycia zębów.

Refleksja w ciągu dnia – tutaj jest najwięcej opcji. Najbardziej refleksyjne jest dla mnie obieranie marchewki i wyrywanie chwastów z ogródka. Ma to chyba jakiś związek z kolorem pomarańczowym i zielonym oraz faktem bycia w kontakcie z naturą. Może po prostu kontakt z naturą, wyjście na spacer – samemu lub z psem.

Refleksja w pracy

Jak wygospodarować chwilę czasu na refleksję w pracy? W trakcie pracy biurowej nawet jeśli lunch jadłam w biurze „od Pana Kanapki”, wychodziłam na zewnątrz poza biuro na spacer, żeby zmienić miejsce, i tym samym dać sobie więcej przestrzeni refleksję. Niektórzy nazywają to „wyjściem na fajkę” – jako zadeklarowany przeciwnik nałogu wolę nazywać to „wyjściem na oddech” (zimą lekko smogowy, ale zawsze).

Czasami, kiedy pogoda była nieznośna i była tylko taka możliwość, zostawałam sama na chwilę po zakończonym spotkaniu w sali konferencyjnej, po to, żeby mieć czas i miejsce na chwilę rozkminki. Albo po prostu uciekałam z miejsc mocno zaludnionych w biurze, pozostawiając w pokoju komórkę, tylko po to, żeby pomyśleć na spokojnie.

Bardzo niedocenianym miejscem na refleksję jest wg mnie komunikacja miejska.

Co warto poddawać refleksji?

Nasze stałe schematyczne, powtarzające się zachowania i przekonania, jakimi się otaczamy na co dzień sami. To, co słyszymy od siebie najczęściej. Jak je znaleźć? Najciekawsze są odkrycia samodzielne (bo kto zna nas lepiej niż my sami siebie), takie zwyczajne słuchanie siebie. Możesz też zwracać uwagę na to, co słyszysz od innych na swój temat. Szczególnie, wartościowe są komunikaty zawierające ładunek emocjonalny.

Potrafiłam doprowadzić do szału bliskie mi osoby, reagując na każde zdarzenie życiowe jednym krótkim słowem: „Spokojnie”, jak na przykład: „Trzeba wynieść śmieci” – „Spokojnie”. „Ziemniaki się zaraz przypalą– „Spokojnie”. Spóźnimy się do teatru – „Spokojnie”. „Kiedy wreszcie się ogarniesz?” – „Spokojnie”, z czasem zaobserwowałam to też w pracy: „Ten klient jeszcze nie odpowiedział na naszą ofertę”, „Spokojnie”. Potrafiłam wkurzać, prawda?

Kiedy zauważyłam i pochyliłam się nad tym, jak moje zachowanie wpływa na otoczenie i zastanowiłam się zarówno nad ich reakcją, jak i swoimi powodami do takiego zachowania wszystko stało się dla mnie jasne.

Tak zwany mainstream

Kiedy pracowałam nad tym tekstem, w ręce wpadło mi jedno powiedzenie, które wg mnie doskonale wskazuje na, to kiedy i jak wyłapywać tematy do refleksji. 

Whenever you find yourself on the side of the majority, it is time to pause and reflect. – Mark Twain

Czy to że idziesz w tłumie, jest dla Ciebie w dalszym ciągu korzystne?

Rozkminiaj to, co Cię porusza

Do tej listy, tego, jak gdzie szukać tematów do refleksji, jako ostanie i chyba najważniejsze dodałabym rozkminiaj to, co Cię porusza”. To, co powoduje u Ciebie zmianę Twojego stanu. Twojego dobrobytu. Czasami nagłą, czasami powolną, ale na tyle zauważalną, że zdajesz sobie doskonale sprawę, że Twój stan sprzed 10 minut i aktualny są z zupełnie innej bajki.

Czy wiesz, co spowodowało zmianę tego stanu? Jak to się stało, że ze stanu spokoju nagle stajesz się wulkanem wściekłości?

Jak to się stało, że nagle zalewa Cię fala smutku? Jaką jedną emocję, która dotknęła Cię dzisiaj w ciągu dnia, umiesz nazwać i opisać, w jakiej sytuacji się pojawiła? Kiedy masz już nazwane, co dokładnie Cię spotkało i skąd się wzięło, możesz spokojnie zastanowić się, co dalej zrobisz z tą informacją. Możesz siebie uleczyć. Czy Twoje zachowanie było dla Ciebie wspierające, czy niewspierające? Kiedy zachowujesz się w określony sposób, uzyskujesz efekty, których oczekujesz?

Wybór

A może w momencie, kiedy zdarzy Ci się taka sama sytuacja w przyszłości, będziesz mógł WYBRAĆ, że zachowasz się inaczej? I Twoje życie dzięki temu będzie inne, lepsze, bogatsze? Co stanie się, jeśli któregoś dnia po prostu zmienisz schemat działania?

Znasz dowcip o kompocie?

Rodzice i ich dziecko niemowa jedzą obiad.

Nagle dziecko mówi: – A gdzie kompot?

Na to zdezorientowana matka: – Synku! Przez całe życie nic nie powiedziałeś, czemu?!

– Bo zawsze był kompot.

Photo by Saffu on Unsplash

Podziel się tym postem
  •  
  •  
  •  
  •  
Follow Siła Słuchania:

coach, mentor, trener

Nazywam się Joanna Andryszczak - Lewandowska, Jestem empatyczną coachinią i trenerką empatycznej komunikacji, czyli chodzącą empatią do kwadratu. Pomagam moim Klientom usłyszeć i wdrożyć w życie to, co najważniejsze dla ich rozwoju w życiu prywatnym i zawodowym.

Leave a Reply